To begin with, a few photos from the past. I don't have exact recipes for any of these dishes, but can more or less describe what I used.
Na początek parę zdjęć z przeszłości - nie posiadam niestety dokładnych przepisów na te dania, ale postaram się mniej więcej opisać składniki i sposób wykonania.
Brussels / Bruksela (2010)
This what we had to work with: fruit, wine, two-burner stove and, most importantly, chili flakes ;)
Tym dysponowaliśmy: owoce, wino, dwupalnikowa kuchenka i, najważniejsze, płatki chili ;)
And this one of the things we came up with: Split peas patties with potato croquettes.
Split peas patties:
Dry split peas (we had green)
Bread crumbs
Spices (salt, pepper, whatever you like)
Egg
Preparation:
Cook split peas until it turns into a thick paste, add the rest (proportions vary - the idea is that the patties stay in one piece :P) and form into patties. Roll in bread crumbs and fry on a pan. At the end, add a slice of cheese on top, sprinkle with some spices, and steam until it melts.
Potato croquettes:
Cooked potatos
Bread crumbs
Egg
(there might have been milk, but I don't remember)
Again, mix everything together, form croquettes and fry.
Both patties and croquettes sucked in a ton of oil when frying, so we never repeated this. But it sure was tasty this one time! Just check out my husband's joy :D
Jedna z potraw: Kotleciki z łuskanego grochu i krokiety ziemniaczane.
Kotleciki:
Suchy, łuskany groch (u nas zielony)
Bułka tarta
Przyprawy (sól, pieprz, co kto lubi)
Jajko
Przygotowanie:
Ugotować groch aż zamieni się w gęstą pastę, dodać resztę (proporcje różnią się – generalnie konsystencja jak na mielone kotlety, żeby się nie rozpadały), uformować kotleciki i smażyć na patelni. Pod koniec, dodaj plasterek sera, posyp przyprawami, dodaj trochę wody na patelni i przykryj na chwilę, aż ser się rozpuści.
Krokiety ziemniaczane:
Ugotowane ziemniaki
Bułka tarta
Jajko
(możliwe, że w przepisie było też mleko, ale już nie pamiętam)
Wszystko wymieszać, uformować krokiety i smażyć na patelni.
Niestety podczas smażenia i kotleciki i krokiety wciągnęły mnóstwo oleju, więc już nigdy tego nie powtórzyliśmy. Ale ten jeden raz, wyszło przepysznie! Mina męża mówi sama za siebie :D